piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 2

- Czyli to ty jesteś moją siostrą? Jejku nawet nie wiesz przez ile czasu cię szukałam, wiesz jak ja za tobą tęskniłam? Kocham Cię! Zaczęłam płakać ze szczęścia.
- Ja też cię kocham i strasznie za tobą tęskniłam. Nie widziałyśmy się przez tyle lat. Byłam szczęśliwa gdy to usłyszałam. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturcha za ramię. O nie! Pomyślałam. To był tylko sen. Obudziła mnie stewardessa. 
- Przepraszam, że cię budzę, ale wylądowaliśmy już. 
- Nic się nie stało. I już wychodzę. Uśmiechnęłam się i wzięłam swoją podręczną torbę. Wyszłam z samolotu i poszłam po swoje walizki. Gdy miałam już wszystkie rzeczy przy sobie wyszłam przed budynek. Oczywiście jak to w Londynie padał deszcz. Założyłam kaptur na głowę i zobaczyłam, że nie daleko stoją taxówki. Oczywiście jak to ja i moja niezdarność wywaliłam się z walizkami. Na szczęście jakiś dżentelmen podszedł do mnie.
- Cześć, może ci pomóc? Miał piękne niebieskie oczy i śliczny uśmiech. Miał też aparat na zębach. wyglądał tak sexowni. No dobra dziewczyno ogarnij się!
- Jasne. Podałam mu jedną walizkę i szeroko się do niego uśmiechnęłam. 
- Daj jeszcze drugą. Nie chce żeby ci się coś stało. Uśmiechnął się, a ja myślałam, że zaraz zemdleje. I zaraz, zaraz on się o mnie martwi. O rany taki przystojniak! Dobra dziewczyno odpowiedz mu bo wychodzisz na idiotkę. 
- Nie poradzę sobie. Powiedziałam po chwili. Nic nie odpowiedział tylko poszedł w nieznany mi kierunek. No nic poszłam za nim. Na moje nieszczęście oczywiście się wywaliłam. Byłam tak zagapiona na tego chłopaka, że nie zauważyłam krawężnika i potknęłam się. On oczywiście zaczął się śmiać.
- Ej! To nie było śmieszne. Powiedziałam ze smutkiem na ustach. On podał mi rękę i pomógł mi wstać.
- No wiem, że nie było to śmieszne, ale ja cię ostrzegałem i chciałem wziąść od ciebie walizkę bo domyślałem się, że coś takiego się stanie.
- A skąd to mogłeś wiedzieć? Zaczęłam się zastanawiać.
- Bo cały czas się na mnie patrzyłaś. Nie zdziwiłem się wcale, że wylądowałaś na chodniku. O nie! pewnie myśli, że jestem jakąś wariatką albo coś...
- Ja gapiłam się na ciebie? Nie... Wydaje ci się. A tak w ogóle to gdzie idziemy?
- Tak, tak załóżmy, że ci wierzę. No i do mojego samochodu. Podwiozę cię.
- No dobrze. Już nic nie mówiłam bo było mi bardzo głupio. Blondyn podszedł do jakiegoś pięknego i na pewno drogiego samochodu.
- Wow on jest twój? Skąd ty miałeś na to kasę? Musisz być na prawdę bogaty. Byłam pod wrażeniem.
- Yyy no tak. No dobra wsiadaj. Otworzył mi drzwi i poczekał aż wsiądę. Zamknął za mną drzwi i włożył walizki. Po chwili siedział już obok mnie. 
- A tak właściwie to gdzie moje maniery. Jestem Niall, Niall Horan. 
- A ja jestem Carly Wesley. Podaliśmy sobie ręce i Niall odpalił samochód. To gdzie mam cię podwieźć? Zapytał się spoglądając na mnie.
- Do jakiegoś nie drogiego hotelu. 
- Na ile przyjechałaś? No wiesz mógłbym cię trochę oprowadzić po mieście.
- Na stałe tylko, że nie mam wystarczająco dużo pieniędzy na jakieś małe mieszkanko. Muszę znaleźć jak najszybciej pracę. I jak chcesz to jutro na przykład mógłbyś mnie trochę oprowadzić po mieście. Uśmiechnęłam się nie śmiało.
- Wiesz co bo ja mieszkam z kolegami i mamy duży dom i mamy kilka wolnych pokoi to dopóki nie znajdziesz mieszkania możesz zamieszkać z nami. Nie wierzę on mi proponuje wspólne mieszkanie.
- No wiesz, ale mieszkasz z kolegami to nie wiem czy by się zgodzili, a po za tym to my się nawet nie znamy...
- No wiem, ale w tedy będziemy mogli się czegoś o sobie dowiedzieć i oni na pewno cię polubią. Mówię ci będzie fajnie. To co zgadasz się?
- No dobrze, ale jak nie będą chcieli żebym z wami zamieszkała to odwieziesz mnie do hotelu, zgoda?
- Ok, ale oni na pewno cię polubią. Resztę drogi przesiedzieliśmy w ciszy. Nagle blondasek się zatrzymał. 
- To... ty tutaj... MIESZKASZ? Ledwo co wypowiedziałam te słowa. Dom był ogromny i bardzo nowoczesny.
- No i jak podoba ci się?
- Podoba? To za mało powiedziane. Jest fantastyczny! 
- No dobra chodź przedstawię cię moim kolegom. Pomógł mi wyjść z samochodu i poszliśmy do jego domu. Otworzył mi drzwi i po prostu nie mogłam uwierzyć co tam zobaczyłam...


-----------------------------------------------
Przepraszamy, że tak długo czekałyście na ten rozdział. Mamy nadzieję, że się spodobał. Następny pojawi się niebawem. Dacie radę, żeby pod tym rozdziałem pojawiło się 5 komentarzy? Mamy nadzieję. Do zobaczenia. xxx

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 1

Jak zwykle obudził mnie budzik. Nie chętnie wstałam i poszłam do łazienki. Tam wzięłam szybki i gorący prysznic. Wyszłam z łazienki okryta ręcznikiem i wzięłam ubrania przygotowane wieczorem. Ubrałam je na siebie jak najszybciej i spakowałam do torebki rzeczy, które walały się nadal po pokoju. Gotowa chciałam już wyjść jednak przypomniało mi się, że muszę napisać karteczkę dla mamy z wiadomością, że wyjeżdżam. Zeszłam na dół jak najciszej jak mogłam z walizkami i zaczęłam szukać karteczki i długopisu. Po około 5 minutach w końcu znalazłam. Zastanawiałam się co ja mam mamie napisać. Przecież nie uciekam bo jest mi tutaj źle tylko dlatego, że muszę odnaleźć moją siostrę. Mam nadzieję że ona w ogóle jeszcze pamięta, że kiedyś miała siostrę. Po chwili namysłu zaczęłam pisać:


Kochana mamo! Przepraszam, że to robię ale muszę. Muszę odnaleźż moją siostrę. Strasznie za nią tęsknie. Mam nadzieję, że mnie rozumiesz. Nawet ci ulży, że wyjadę. Nie będziesz miała więcej ze mną problemów. Nie szukaj mnie proszę. Będę za tobą bardzo tęsknić. Byłaś świetną mamą. 
                                                                                                                              Kocham cię. 
                                                                                                                                  Carly. x


Napisałam i położyłam karteczkę na stole. Poczułam jak jedna samotna łezka spływa mi po policzku. Teraz dopiero zrozumiałam jak bardzo będę tęsknić. Za moim 'tatą' na pewno nie będę tęsknić. Nie znoszę go. Cały czas się mnie czepiał, cały czas dawał mi jakieś kary i na nic mi nie pozwalał. Ciągle tylko krzyczał i krzyczał. Cieszę się, że go więcej nie zobaczę. Wzięłam dwie walizki i wyszłam z domu. Zadzwoniłam po taxi i w mgnieniu oka pojawiła się przed naszym domem. Wysoki mężczyzna podszedł do mnie, zabrał ode mnie walizki i schował je do bagażnika.
- No to gdzie jedziemy? Zapytał się z wielkim uśmiechem.
- Na lotnisko. Powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech. Nic więcej nie powiedział tylko ruszył w drogę. Na szczęście droga minęła szybko. Wzięłam walizki i weszłam do budynku. Po około godzinie siedziałam już w samolocie. Byłam bardzo ciekawa czy ją znajdę. Teraz raczej powinnam martwić się mieszkaniem. Muszę pojechać do jakiegoś nie drogiego hotelu i dopóki nie znajdę mieszkania będę musiała tam 'mieszkać'. Na szczęście mam swoje oszczędności. Już od paru lat planowałam tą ucieczkę i dlatego znalazłam pracę w której nie źle płacili. Brałam też kieszonkowe i uzbierało się. Niestety to chyba nie wystarczy. Muszę znaleźć jak najszybciej pracę. Tylko jaką? Gdzie mnie przyjmą? Nie mam żadnego wykształcenia. No trudno coś się na pewno znajdzie. Zmęczona swoimi przemyśleniami zasnęłam.


---------------------------------------------
I jest oto rozdział 1. W następny postaramy się, żeby była jakaś fajna akcja. Następny pojawi sie gdy pod tym rozdziałem pojawią się chociaż 4 komentarze. Życzymy dalszego miłego czytania.
Wiki&Wera.

sobota, 29 grudnia 2012

Prolog

Cześć! Nazywam się Carly i mam 17 lat. Opowiem wam w skrócie to co przeżyłam. Mając 5 lat straciłam mojego tatę. Miał wypadek samochodowy w którym zginął. Moja mama gdy miałam 7 lat znalazła sobie nowego chłopaka. Niestety wtedy moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dave na początku był miły i fajny jednak z czasem to się zmieniło. Pokazał jaki jest na prawdę. Zaczął znęcać się nade mną, moją mamą i starszą siostra. Na początku jakoś sobie radziłyśmy. Niestety pewnego dnia tak się wściekł na moją mamę, że wziął nóż i zaczął ją dźgać w brzuch. Moja siostra wzięła telefon i zadzwoniła na policję. Niestety on zdążył zabić moją mamę. Miałam wtedy 10 lat. Mnie i moją siostrę zabrali do domu dziecka. Na początku wszyscy mówili, że znajdą nam jakąś fajną rodzinę i że będziemy mieszkały razem. Jednak tak się nie stało. Mnie zabrała jakaś nawet miła rodzina jednak ja nie miałam zamiaru zachowywać się jak aniołek. Mając 15 lat zaczęłam palić papierosy i pić alkohol. Moja przyrodnia mama  powiedziała mi, że moja siostra mieszka teraz w Londynie. Muszę to sprawdzić. Właśnie się pakują i uciekam stąd. Jutro o 08:30 mam samolot do Londynu. Mam nadzieję że ją tam znajdę. Na szczęście za miesiąc kończę 18 lat. No cóż teraz będę kłaść się do łóżka bo jutro przede mną ciężki dzień.


-------------------------------------------
Jest prolog. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Następny rozdział dodam jak najszybciej. Do zobaczenia. xxx